wtorek, 7 grudnia 2021
Przedwłaścicielka
Niby przyszłe kupno pewne, ale póki umowa niepodpisana, pewność jest jednakowoż niepewna. Czyli stan zawieszenia przedwłaścicielskiego - mam klucze, mogę dowolnie zaglądać, porządkować itp. - z drugiej strony - czemu inwestować czas, wysiłek i środki w coś, co absolutnie pewne nie jest? Twardy orzech do zgryzienia.
Postanowiłam, że postaram się oczyścić trochę podwórko z samosiejek, zrobię inwentaryzację pomieszczeń i plan zgrubny przyszłych robót. Państwo Miejscy, którzy maja dwa piękne konie, będą trzymać w stodole siano, wykosili w zamian dojazd do niej, poprzednia właścicielka nie miała nic przeciwko temu - tym bardzie ja, która im wiele zawdzięczam.
Przed domem optymistycznie, zajrzyjmy do środka. Moja przyszła rezydencja ma tradycyjną budowę wiejskiego domu, nie znam jego historii, nie wiem nawet ile ma lat, ale widać wyrażnie, że był przebudowywany, rozbudowywany, remontowany. Na przestrzal biegnie sień, po jej obu stronach symetrycznie znajdują się po dwa, z grubsza kwadratowe, ustawne pokoje. Korytarz i dwa pomieszczenia z lewej strony, patrząc od strony wejścia, są podpiwniczone.
pierwsza z prawej jest moja przyszła pracownia (nazywam pomieszczenia dla łatwiejszej późniejszej orientacji). A w pracowni sporo mebli, opróżnionych przez gorliwych niezrzeszonych poszukiwaczy skarbów - łupy chyba nie były zadowałające, bo pozostały nietknięte, zalegając podłogę:
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz