piątek, 3 grudnia 2021
Zawsze musi być jakiś początek
Mój jest taki prosty i prymitywny - ratując swoje zdrowie psychiczne - rozwiodłam się. Nie obwinianie kogokolwiek jest jednak przedmiotem tych wynurzeń, a fakt, że z braku stosownej bezwzględności okazało się, że nie mam ani pieniędzy, ani się gdzie wyprowadzić.
Splot niewiarygodnych zbiegów okoliczności, całe wieloletnie łańcuchy cudzej życzliwości, marzeń, umiejętności i dobroci umożliwiły mi kupno domu. Domu bez kuchni, łazienki, kanalizacji jakiejkolwiek, z przerdzewiałymi wiekowymi przyłączami wody i prądu, domu do kompletnego remontu. Ponad dwa lata minęły i z każdym oczyszczonym metrem podłogi, przeciągniętym kablem, wyciętym krzakiem widzę, jak ZAPOMINAM.
I tę drogę chcę ocalić od zapomnienia, dla siebie i dla każdego, kto tu zbłąka.
W moim domu 13 lat temu żył samotnie i zmarł stary Józef. Józef L.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz