poniedziałek, 6 grudnia 2021

Kupiony i co dalej

Transakcja została zawarta w wrześniu 2019. Oględziny nieruchomości z bratem złotą rączką nie były bardzo optymistyczne - wprawdzie przyznał, że jak na niezamieszkały od tak dawna, to dom jest w niezłym stanie technicznym, ale zaraz potem dodał z ciężkim westchnieniem - no jakby mieć dwadzieścia lat mniej i ze sto tysięcy wolnych pieniędzy, to możnaby myśleć. Zamnysł był następujący - robię ile się da własnymi siłami, on mi dopomoże w miarę wolnego czasu, którego ma niewiele, resztę niestety muszą zrobić jacyś zewnętrzni fachowcy. Nic nie musi być nowe, piękne, nowoczesne, postaram się odnowić stare stolarki, wydzielić jakoś w podpiwniczonej części maleńką łazienkę i niewielką kuchnię - w końcu mam tu mieszkać sama, na co mi większe zbytki. Potem się wprowadzić, gdy będzie kuchnia i łazienka i krok po kroku robić wszystko od postaw - renowacja podłóg, stolarki, wycinanie krzaczorów i samosiejek klonów, powolne planowanie ogrodu. Los już wtedy się śmiał z tych planów, i powinnam to była dostrzec u notariusza. Przy podpisywaniu aktu notarialnego nie umiałam zogniskować wzroku i uzyskać ostrości. Udało się jednak i zostałam właścicielką pierwszej w życiu całkiem mojej nieruchomości z uregulowanym stanem prawnym. Wiosna i lato - miałam już klucze i mogłam odwiedzać dowolnie posiadłość - pokazały dobitnie stan zapuszczenia domu i działki. W środku ciemno i chłodno jak w grobie, mimo słońca na zewnątrz, bo dom jest dokładnie ocieniony z każdej możliwej strony!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz